Zaczęło się niewinnie. Martę po prostu bolała głowa. Codziennie przyjmowała coraz większą dawka leków przeciwbólowych, ale bezskutecznie. 27 sierpnia 2013 w pracy nagle przewróciła się a ból głowy okazał się nie do zniesienia.

Szybko okazało się, że Marta wymaga operacji. Niestety wynik histopatologi nie pozostawił złudzeń - RAK MÓZGU ZŁOŚLIWY. - Marta została skierowana na leczenie onkologiczne, które dało nam nadzieje, że wyjdzie z choroby. Przez dwa lata czyli do września 2015 żyliśmy w przekonaniu, że ten koszmar nie wróci. Stało się inaczej. Po raz kolejny diagnoza " Pani Marto ma Pani guza". Zaczęła się kolejna walka nie tylko z tym gadem ale też z lekarzami, którzy nie chcieli operować. "Wiemy co tam jest więc po co ją otwierać" - takie słowa usłyszeliśmy od lekarzy - mówi rodzina dziewczyny.

TUTAJ możesz pomóc Marcie w walce z glejakiem [kliknij, by pomóc!]



Po operacji przyszedł czas na kolejne. - Pomimo, że lekarze dawali 100% szans na utratę wzroku ona widzi do dnia dzisiejszego. Niestety wdrożone leczenie onkologiczne przez cały 2016 rok nie przynosiło zamierzonych skutków. Chemioterapia była zmieniana 3 razy a Marta coraz gorzej się czuła.
Listopad 2016 przyniósł kolejny rezonans mózgu i znów to usłyszeliśmy "Nie jest dobrze, Marta masz nawrót choroby". Guz jest nieoperacyjny - dodają bliscy.

Wówczas wdrożono nową chemioterapię, która okazała się częściowo skuteczna - guz zaczął się zmniejszać. Niestety stan Marty zaczął się pogarszać, ale rodzina nie daje za wygraną. Dlatego zorganizowała zbiórkę, która ma pomóc dziewczynie w normalnym funkcjonowaniu.

TUTAJ możesz pomóc Marcie w walce z glejakiem [kliknij, by pomóc!]



- Najważniejsze to się nie poddawać. Ciągle wierzymy, że Marta wyzdrowieje - mówi siostra, Małgosia, która zgłosiła się do nas z prośbą o pomoc. - Próbuję nagłośnić trochę zbiórkę pieniędzy na leczenie mojej siostry, ale nie wiem jak to zrobić - dodała.

Marta jest osłabiona, nie chodzi, nie funkcjonuje samodzielnie i aby poprawić jej stan potrzeba środków, które zostaną przeznaczone m.in. na immunoterapię. - Pomóżcie proszę na tyle, ile każdy może. Za każdą złotówkę mam nadzieje razem z Martą będziemy Wam mogły podziękować! - dodaje Gosia.

Charytatywnie

Komentarze (4)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Michał (gość)

Istnieją alternatywne metody leczenia glejaka. Są ludzie twierdzacy, że glejak to najłatwiejszy do "zaglodzenia" rak. Proszę poszukac informacji u np. P. Jerzego Zięby. Temat jest szerzej znany na świecie, tylko w naszym zascianku jedyną metodą jest chemioterapia, która daje marny skutek....

abraham (gość)

w tym kraju lepiej na nic nie chorować, a jak już zachorujesz to po prostu trzeba się pogodzić że już jesteś martwy. ja tak widzę życie w tym świecie ludzi materialistycznych, bez boga w sercu, aroganckich i pozbawionych pokory, myślących ze można wszystko póki własnie nie przyjdzie stawić czoła z rzeczywistoscią. nie miałem raka, lecz znałem dziewczynę co zmarła na to, sam kiedyś musiałem użerać się z bezdusznoscią systemu więc teraz mam takie podejscie. nie choruj w tym kraju, jak zachorujesz - jak na wojnie - you are already dead.