Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Strach padł na mieszkańców podsanockich wsi. Boją się włamywaczy, ale na policję obaw nie zgłaszają

Dorota Mękarska
Dorota Mękarska
Grasującym złodziejom udało się podjąć co najmniej jedną próbę kradzieży we  wsi Czerteż
Grasującym złodziejom udało się podjąć co najmniej jedną próbę kradzieży we wsi Czerteż arch. zdjęcie poglądowe
Mieszkańcy podsanockich wsi są zaniepokojeni pojawieniem się niezidentyfikowanych osób, które obserwują ich domostwa. Obawiają się, że może dojść znowu do serii włamań.

Na początku stycznia w mediach społecznościowych pojawiły się ostrzeżenia, w których zwracano uwagę mieszkańców podsanockich wsi na podejrzane samochody, które pojawiły się w różnych miejscowościach Osoby, które się nimi przemieszczają obserwują domy. Widziano już m.in. białe VW Caddy, van z naklejkami, czarne audi oraz srebrnego opla kombi na zagranicznych numerach.

Według sygnałów dochodziło już do niszczenia mienia, włamań i prób kradzieży. Grasującym złodziejom udało się podjąć co najmniej jedną próbę kradzieży we wsi Czerteż.

– Mogą być profesjonalistami, operującymi specjalistycznym sprzętem np. do otwierania różnych zamków, kłódek, a nawet usypiania psów – przypuszczają autorzy ostrzeżeń.

Z dyskusji wynika, że podejrzanych nieznajomych widziano również w innych miejscowościach i to dość dalekich od Sanoka. Jeden z mieszkańców gminy Dukla poinformował, że sprawa została zgłoszona na policję wraz ze zdjęciami i filmem z monitoringu.

Kradzieże wystąpiły również na terenie gminy Rymanów. W okresie świąt w miejscowościach Rymanów-Zdrój i Posada Górna, zaobserwowano osoby, które zaglądały do zaparkowanych samochodów, próbowały też otworzyć garaże, tzw. „blaszaki” i chodziły po nieogrodzonych posesjach. Działo się to w godzinach porannych.

– Z jednego z garaży zostały wyniesione cztery opony. W pobliżu stało zaparkowane auto, na obcych, nie krośnieńskich numerach. Złodzieje zapewne chcieli je wywieźć. Wszystko działo się około szóstej rano. Wyjście z psem na poranny spacer najprawdopodobniej ich odstraszyło. Złodzieje czują się bezpiecznie, używają nawet latarek. O tej porze, w naszym regionie krążą grupy dzieci, które chodzą, za tak zwanymi „Szczodrakami” – złodzieje wykorzystują ten czas – powiedział nam jeden z mieszkańców Posady Górnej.

Informacja o podejrzanych „kolędnikach” lotem błyskawicy rozniosła się po okolicznych domach. Część z nich, do swoich budynków gospodarczych wprowadziła dodatkowe zabezpieczenia.

Mieszkańcy powiatu sanockiego i ościennych obawiają się, że znowu dojdzie do plagi włamań, która miała miejsce w 2014 roku. Szajka włamywaczy przez blisko dwa lata terroryzowała całą okolicę, dokonując licznych włamań. Złodzieje mieli bardzo dobre rozpoznanie, gdyż ich łupem padały domy majętnych osób. Przeszukując je niszczyli ściany i meble. W jednym przypadku włamywacze weszli do domu w czasie obecności domownika.

Choć informacje o podejrzeniach krążą w Internecie, sanocka policja nie dostała żadnych zgłoszeń w tej sprawie, dlatego KPP w Sanoku apeluje, by w podejrzanych sytuacjach natychmiast ją informować.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Pomorskie Targi Mieszkaniowe "Dom Mieszkanie Wnętrze" w Gdyni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Strach padł na mieszkańców podsanockich wsi. Boją się włamywaczy, ale na policję obaw nie zgłaszają - Nowiny

Wróć na sanok.naszemiasto.pl Nasze Miasto